Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

czwartek, 9 kwietnia 2026

Singapur - miasto, które wciąga

Kolejnego dnia, po śniadaniu w okolicach hotelu, wróciliśmy do Marina Bay, a właściwie dojechaliśmy tam, żeby znów udać się do ogrodów Gardens by the Bay. Wieczorem poprzedniego dnia kupiliśmy przez internet bilety na zwiedzanie największych zadaszonych ogrodów na świecie. Zdecydowaliśmy się na wariant kompleksowy, dlatego wybraliśmy bilety na wszystkie trzy atrakcje: Floral Fantasy, Flower Dome i Cloud Forest. Bilet normalny kosztował 58 SGD, a w cenie zawarty był również Shuttle Service, kursujący pomiędzy Floral Fantasy a kompleksem dwóch pozostałych kopuł.
 
Garden by the Bay

Zwiedzanie zaczęliśmy od Floral Fantasy, ponieważ znajduje się bliżej stacji metra. Jest to najmniejszy (ok. 1.500 m²) z trzech obiektów, i to właśnie tu technologia łączy się z florystyką, przenosząc gości w bajkowe krajobrazy. Wystawa składa się z czterech tematycznych krain, przechodzących płynnie jedna w drugą:
Dance - gdzie z sufitu zwisa mieszanka 15.000 świeżo ściętych i suszonych kwiatów, z których kompozycje poruszają się w rym muzyki, 
 


Float - spokojniejsza strefa z bulgoczącym strumykiem, trawiastymi pagórkami i wiszącymi fuksjami,

Waltz
- inspirowana lasem deszczowym, z orchideami wśród wodnych kaskad
 




i Drift - przestrzeń ze skałami, mchami i paprociami.
 

Akurat podczas naszego pobytu we Floral Fantasy trwały obchody 40-lecia marki "My Little Pony", więc w całym pawilonie można było spotkać bohaterów tej bajki, co dodało jeszcze więcej barw, w tym i tak kolorowym miejscu.


Na końcu trasy znajduje się kino 4D "Fantasy Theatre" z filmem symulującym lot ważki nad ogrodami, ale akurat podczas naszej wizyty na seans trzeba było trochę poczekać, a my w tym dniu mieliśmy bardzo napięty plan.
Po wyjściu z Floral Fantasy skorzystaliśmy z Shuttle Service i udaliśmy się do dwóch pozostałych obiektów, które usytuowane są obok siebie.
Zaczęliśmy od Flower Dome. Ta zajmująca 1,2 ha budowla w 2015 roku została wpisana do Księgi Rekordów Guinnesa, jako największa budowla szklarniana na świecie. W środku panuje klimat śródziemnomorski i subtropikalny, a temperatura przez cały czas utrzymywana jest na poziomie 23°C – 25°C. 



Wewnątrz znajduje się 9 ogrodów tematycznych, gdzie rośliny pogrupowane są w sekcje takie jak Ogród Australijski, Południowoafrykański, Śródziemnomorski, czy Kalifornijski. 






Jedną z największych atrakcji jest Gaj Oliwny, gdzie znajdują się autentyczne tysiącletnie drzewa oliwne sprowadzone z Hiszpanii. 

No i oczywiście sekcja baobabów z których najwyższe mają ponad 15 metrów wysokości.
 

Na środku kopuły, blisko wejścia głównego znajduje się centralne pole kwiatowe, gdzie wystawy zmieniają się sezonowo. Akurat podczas naszej wizyty była wystawa

sobota, 21 marca 2026

Singapur - miasto, które robi wrażenie!

Z Malezji do Singapuru przylecieliśmy liniami AirAsia i lądowaliśmy na Terminalu 4 (T4). Ten terminal jest najnowocześniejszy i w pełni zautomatyzowany – od odprawy biletowej i bagażowej, przez kontrolę paszportową, aż po wejście na pokład. Wszystko odbywa się za pomocą technologii rozpoznawania twarzy i samoobsługowych kiosków (i nikt nie wbija już pieczątki w paszport). T4 znajduje się w oddzielnym budynku na południowym krańcu lotniska i nie jest bezpośrednio połączony z pozostałymi – aby do nich dotrzeć, trzeba skorzystać z bezpłatnego shuttle busa. Właśnie w okolicach Terminali 1, 2 i 3 znajduje się słynne Jewel Changi Airport – imponujący kompleks, w którym podziwiać można najwyższy na świecie wewnętrzny wodospad. My niestety go nie zobaczyliśmy, bo akurat podjechał nasz autobus.

 

Bilety na autobus kupuje się niezwykle prosto: wsiadając, przykłada się do czytnika kartę płatniczą, a wysiadając, robi się to po raz drugi. To wszystko. 
 

Zdecydowaliśmy się pojechać najpierw do hotelu, żeby zostawić bagaże. Za dwie noce bez śniadania, kilka przystanków metra od centrum zapłaciliśmy 665,00 zł. Pokój miał przynajmniej okno, co w Singapurze wcale nie jest regułą, zwłaszcza w tej cenie. Rezerwowaliśmy go w Black Friday, dzięki czemu zapłaciliśmy 50% standardowej ceny. Pokój był nieduży, ale czysty. Jedyne, co mnie irytowało, to spora szpara pod drzwiami, przez którą całą noc wpadało światło z korytarza. Ale i tak spędziliśmy tam niewiele czasu ;)



Po dokonaniu formalności meldunkowych i zostawieniu w pokoju bagaży wyruszyliśmy zwiedzać. 
Singapur już od pierwszych minut pobytu skradł moje serce, od początku podobał mi się tam praktycznie wszystko, począwszy od podchodzenia do lądowania, gdy widziałam widoki za oknem, przez lotnisko i podróż autobusem, a to był dopiero początek.
Do metra mieliśmy kilkadziesiąt kroków i właśnie metrem udaliśmy się na początek do Chinatown. Podróż metrem jest równie łatwa jak autobusem przechodząc przez bramki przykłada się kartę i wychodząc przez bramki robi się to po raz drugi. 

Już po 20 minutach wysiedliśmy w dzielnicy chińskiej. Jakże inna jest ona od tej w George Town! Chinatown w Singapurze to największa historyczna dzielnica miasta, która łączy tradycję z nowoczesnym stylem życia. Dominują tu kolorowe, odnowione kamienice, w których mieszczą się hotele, bary, restauracje i sklepy. Wszędzie jest czysto, mimo tłumów turystów. Podobnie jak na Penang, można tu napotkać wiele murali, ale są one bardzo zadbane i na bieżąco odrestaurowywane. Cała okolica wyróżnia się wielokulturowością – na jednej ulicy sąsiadują ze sobą świątynie buddyjskie, hinduistyczne i meczety.
 











Uwagę zwracają też pomniki, jak np. rzeźba przedstawiająca kulisa. Upamiętnia ona chińskich emigrantów, którzy przybyli tu w XIX wieku i jako niewykwalifikowani robotnicy wykonywali najcięższe prace fizyczne. Ten pomnik szczególnie zapadł mi w pamięć, bo gdy po spacerze postanowiliśmy ruszyć dalej, zaskoczyła nas ogromna ulewa. Schroniliśmy się pod arkadami właśnie z widokiem na tę rzeźbę. 


Czerwony budynek w tle to siedziba

niedziela, 15 marca 2026

Singapur - co warto wiedzieć

Podczas pobytu w Malezji dotarliśmy do Singapuru, ale zanim opowiem Wam co to za miejsce i dlaczego tak mnie urzekło, żeby tradycji stało się zadość kilka słów wprowadzenia.

Dane geograficzne:
Singapur - to państwo-miasto położone na wyspie o tej samej nazwie i kilku mniejszych wyspach. Łączna powierzchnia całego kraju to ponad 730 km², a sama wyspa Singapur ma 576 km² (dla porównania powierzchnia Warszawy to ok. 517 km²). 
Źródło: Internet, Wikipedia

Kraj jednak powoli, ale systematycznie się powiększa na skutek prac prowadzonych nad pozyskaniem lądu z morza. Wyspa jest połączona z Malezją dwoma mostami, na którym usytuowane są przejścia graniczne. Starsze i popularniejsze jest przejście graniczne Woodlands Chceckpoint na północnym moście Causeway. Korzystają z niego głównie tysiące lokalnych mieszkańców dojeżdżających codziennie do pracy, przez co w godzinach szczytu panuje tam ogromny tłum. W czasie kiedy my przekraczaliśmy tę granicę turystów było naprawdę niewielu, przekraczaliśmy punkty kontrolne w ogromnej kolejce.
Wyspa jest nizinna, średnia wysokość wyspy to 17 metrów, a najwyższy szczyt - Timah - ma 177 m n.p.m. Dawniej wyspę porastały lasy równikowe i namorzyny, ale wraz z rozwojem i rozbudową miasta roślinność była systematycznie karczowana. Obecnie pozostałości naturalnej roślinności zajmują zaledwie ok. 5% powierzchni kraju i w większość znajdują się w chronionych rezerwatach.
Jednak nie jest aż tak źle, ponieważ terenów zadrzewionych w Singapurze jest blisko 30%, co daje najlepszy wynik wśród wielkich miast na świecie. 
 
 



Singapur od północy omywają wody cieśniny  Johor, która zaledwie dwukilometrowym pasam oddziela kraj od Półwyspu Malajskiego. Od południa wyspy otacza cieśnina Singapurska, która łączy Ciśninę Malakka z Morzem Południowocińskim. Większość wysp Singapuru otaczają rafy koralowe.

 



Ustrój polityczny:
Singapur jest republiką parlamentarną. Władze sprawuje prezydent wybierany w wyborach powszechnych co 6 lat. Parlament jest jednoizbowy, liczy sobie 101 członków, wybieranych na 5-letnie kadencje. Udział w wyborach jest obowiązkowy dla wszystkich mieszkańców Singapuru. Prawo wyborcze wymaga od kandydatów na deputowanych depozytu w wysokości 6,5 tys. dolarów singapurskich. Jeśli dana osoba nie uzyska poparcia większego niż 12,5% depozyt przepada.
W rzeczywistości Singapur jest krajem autorytarnym kierowanym przez Partię Akcji Ludowej, która rządzi krajem nieprzerwanie od wielu lat, a opozycja zazwyczaj nie wprowadza swoich kandydatów do parlamentu. 

Ludność:
Singapur jest drugim (po Monako) najgęściej zaludnionym państwem na świecie. Liczbę ludności szacuje się na blisko 6 mln osób, z czego większość mieszkańców zamieszkuje wyspę Singapur, a na pozostałych wysepkach mieszka jedynie kilkanaście tysięcy osób. 
Jest to państwo dość zróżnicowane etnicznie, choć zdecydowanie największą grupę stanowią osoby mające pochodzenie chińskie ponad 75%.
 



Język:
Singapur ma cztery oficjalne języki urzędowe: