Nadszedł czas, że zdecydowaliśmy się na Egipt! Jakoś zawsze mało nas ciągnęło w tamtą stronę, no ale za namową przyjaciół postanowiliśmy jednak spróbować.
Nie był to jednak typowy wyjazd na wypoczynek, z jakim zawsze kojarzył mi się Egipt - jak zwykle zdecydowaliśmy się na zwiedzanie.
A skoro Afryka, to znów wyjazd z biurem podróży i jak można się domyślić z tytułu popłynęliśmy w rejs po Nilu.
Była to bardzo intensywna objazdówka, naszpikowana atrakcjami po brzegi, pobudki między 3 a 4 rano, kilometry przejechane autobusem, ale jestem bardzo zaskoczona i zadowolona z tego co zobaczyliśmy
i zwiedziliśmy.
Nie od dziś wiadomo, że Egipt kryje wiele skarbów, ale to co zobaczyliśmy naprawdę mnie zadziwiło swoim rozmachem i wielkością, a fakt, że większość tych budowli przetrwało nie setki, a tysiące lat sprawia, że można poczuć magię tych miejsc.
W sumie to aż dziwne jest, że czasem wizja danego kraju w naszej głowie jest tak różna od rzeczywistości.
Dla mnie Egipt sprzed wyjazdu to przede wszystkim upał, all-exlusive, "zemsta Faraona", nurkowanie i piramidy w komplecie ze Sfinksem. No może jeszcze kilka ruin, które mało kto zwiedza.
A tymczasem nawiedzaliśmy się tyle, że aż mi się zaczęło mylić co gdzie było ;)
Nil za to kojarzył mi się głównie z krokodylami, którym tam praktycznie nie ma :)
Jeśli chodzi o upał, to faktycznie gorąco było bardzo - odwiedzaliśmy Egipt w drugiej połowie września, a w najchłodniejszym dniu mieliśmy ok. 35 stopni :D
W hotelu z all-exculusive spędziliśmy jeden dzień,
"zemsta Faraona" ze względu na ostrożność nas nie dopadła, zamiast nurkowania był snorkeling, a piramidy były na deser ;)
Egipt zainteresował mnie na tyle, że pewnie jeszcze tam wrócę, choć z pewnością nie ze względu na gościnność czy przyjazność mieszkańców.
cdn...





















































