Kolejnym punktem w planie naszej wycieczki było Kuala Lumpur.
Kuala Lumpur (często nazywane po prostu KL) to nie tylko stolica
Malezji, ale jedna z najbardziej dynamicznych metropolii Azji. Założone w
1857 roku jako błotnista osada górników cyny (zresztą dosłowne
tłumaczenie nazwy miasta to właśnie „błotniste ujście”), w ciągu zaledwie 170 lat zmieniło się w potężne miasto z ugruntowaną pozycją w światowej elicie architektury.
W samym centrum mieszka obecnie ok. 2,1 mln osób, ale cały obszar metropolitalny (tzw. Greater Kuala Lumpur
lub Dolina Klang), obejmujący przyległe miasta satelickie, liczy już
około 9,2 mln mieszkańców! Jako ciekawostkę dodam, że gęstość
zaludnienia w centrum to aż 8000 osób/km². Obecnie KL to jedno z
najszybciej rozwijających się miast Azji Południowo-Wschodniej, z
przyrostem gospodarczym przekraczającym 10% w skali roku.
Do stolicy dotarliśmy z Malakki autobusem, a z dworca do hotelu
podjechaliśmy Grabem. Jak zwykle – po szybkim zrzuceniu bagaży –
ruszyliśmy poznawać miasto. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę KL Tower (Menara Kuala Lumpur)
– wieży telewizyjnej plasującej się w światowej czołówce najwyższych
konstrukcji wolnostojących. Ta powstała w 1996 roku budowla ma 421 m
wysokości. Na jej szczycie znajduje się sześciopiętrowa „bańka” (tower
head), w której mieszczą się: obrotowa restauracja, obserwatorium
astronomiczne Falak (kluczowe dla ustalania dat w kalendarzu
muzułmańskim), dwa tarasy widokowe oraz główny hub transmisji
telewizyjnych i radiowych.
Wspomniałam o dwóch tarasach - pierwszy mieści się na wysokości 276 m - jest to taras wewnętrzny, tzn. całkowicie przeszklony i nosi nazwę Observation Deck. Drugi - Sky Deck - znajduje się na wysokości 300 m pod gołym niebem i to własnie tu znajduje się słynny Sky Box z widokiem na Petrons Tower. Wstęp na pierwszy taras kosztuje 80 RM, na drugi 140 RM, a bilet łączony na oba 180 RM. Niedogodność jest taka, że jak pada deszcz to drugi taras jest wyłączony z użytkowania, a my do kasy dotarliśmy niedługo po deszczu, ale zdecydowaliśmy się poczekać, aż obsługa go udostępni. Warto było!
Na górę wywożą 4 szybkie windy – podróż na 300 metrów trwa mniej niż minutę. Co ciekawe, na szczyt wieży organizowane są biegi po schodach – zawodnicy mają do pokonania aż 2058 stopni!
Gdy dotarliśmy na szczyt - na cóż zostało nam tylko podziwianie niesamowitej panoramy wieczornego miasta.
A ten tu:
to Merdeka 118 – drugi pod względem wysokości budynek świata (po Burj Khalifa w Dubaju), mierzący 678,9 m. Mi skojarzył się jednoznacznie i już na zawsze zostanie dla mnie „jednorożcem”!
Obiekt zaczął funkcjonować w
2025 roku, ale nie jest jeszcze w pełni oddany do użytku. Na jego tarasy
widokowe będzie można wjechać w drugiej połowie tego roku.
Jeśli chodzi o KL Tower – zdecydowanie warto tu zajrzeć, to chyba najlepszy punkt widokowy w mieście. Skorzystaliśmy też ze Sky Boxu, choć za wejście trzeba było dopłacić dodatkowe 10 RM.
Prosto spod wieży ruszyliśmy do najsłynniejszej budowli Malezji: Petronas Twin Towers. Od pierwszego wejrzenia robią ogromne wrażenie!
Wysokość 452 m czyni z nich najwyższe bliźniacze wieże na świecie. Łączy je charakterystyczny mostek (Skybridge) na wysokości 41. i 42. piętra (ok. 170 m). Mostek nie jest przymocowany na sztywno – spoczywa na gigantycznych łożyskach, co pozwala wieżom na niezależne kołysanie się podczas silnych wiatrów bez ryzyka pęknięcia konstrukcji. Choć most jest dostępny dla turystów, odpuściliśmy wejście – widoki z KL Tower są znacznie bardziej spektakularne.
Budowa wież była też niezwykłym wyścigiem. Wieżę nr 1 budowało konsorcjum japońskie, a wieżę nr 2 południowokoreańskie (Samsung C&T). Koreańczycy, mimo że zaczęli później, wygrali wyścig o to, kto pierwszy zamontuje iglicę. W szczytowym momencie na budowie pracowało nawet 7000 osób jednocześnie!
Pierwszego wieczoru w KL wieże podświetlane były na srebrno, ale ze względu




















































