Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

czwartek, 23 kwietnia 2026

Hiszpania 2026 part I: Lloret de Mar i okolice

W marcu wypadł nam fajny wyjazd do Hiszpanii, pierwszy z planowanych kilku w tym roku.
Pojechaliśmy na obóz sportowy, ale dzięki fajnemu ułożeniu treningów mogliśmy zwiedzić okolicę.
Miejscem, do którego pojechaliśmy było Lloret de Mar - jedno z najbardziej znanych miast turystycznych na Costa Brava. Bywa też zwane jako "imprezowa stolica" Costa Brava, ale to chyba latem, bo w marcu było całkiem spokojnie.
 

To liczące ok. 40 tys mieszkańców miasto znajduje się 75 km na północny wschód od Barcelony. Słynie z piaszczystych plaż, pięknych widoków i głośnych dyskotek, choć niektórym może się kojarzyć z kręconymi w okolicy "Pamiętnikami z wakacji".
 

Jednak Lloret de Mar to nie tylko imprezowe centrum, ale również prestiżowy ośrodek certyfikowany jako "Sport Tourism Destination", z infrastrukturą sportową na najwyższym poziomie. Miasto jest bazą dla profesjonalnych zgrupowań i obozów sportowych nie tylko z Europy, ale i innych stron świata. Większość kluczowych obiektów znajduje się w tzw. Sport Zone blisko centrum.
I tak po kolei: nowoczesny basen miejski z pełnowymiarową niecką olimpijską 50x25 m, siłownią i centrum spiningowym, obok stadion lekkoatletyczny z 400-metrową, 8-torową bieżnią oraz zapleczem do skoków wzwyż, w dal i o tyczce, kompleks 14 boisk piłkarskich, tor rolkarski i hala sportowa.
 





Do tego okolice Lloret to świetne miejsce na zgrupowania kolarskie dzięki urozmaiconym, pagórkowatym i krętym drogom.
Sama starówka miasta jest bardzo klimatyczna, z typowymi dla Hiszpanii wąskimi uliczkami. Spacery w takich miejscach zawsze są przyjemnością, a tu jeszcze blisko do morza, co sprawia, że nawet jak nie jest gorąco, w powietrzu i tak czuć wakacje.







Miasto, mimo że ma ponad 2000-letnią tradycję, nie posiada zbyt wielu zabytków - można jedynie

piątek, 17 kwietnia 2026

Singapur - miasto, którego się nie zapomina

Kolejnego dnia opuszczaliśmy już Singapur, ale zanim wyjechaliśmy, postanowiliśmy zobaczyć jeszcze dzielnicę Little India

Little India, Singapur

Podobno to jedna z najbarwniejszych dzielnic miasta, jednak my nie mogliśmy tego doświadczyć. Wybraliśmy się tam dość wcześnie i, szczerze mówiąc, dla mnie był to najsłabszy punkt wycieczki. Może dlatego, że nie było jeszcze 9.00, a tam życie zaczyna się koło południa, ale miejsce nie przypadło mi do gustu. Obeszliśmy wszystko w pół godziny i wróciliśmy do hotelu się pakować.
 






Z samym wyjazdem mieliśmy niezłą przygodę 😉 Planowaliśmy wracać do Malezji przez

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Singapur - miasto, które tętni życiem

Po wyjściu z Singapore Flyer nasz dzień się nie skończył,  ale ponieważ byliśmy już nieźle głodni, wróciliśmy do Marina Bay. Gdy dotarliśmy w okolice ArtScience Museum słońce akurat zaczęło chować się za wieżowcami i okolica zaczęła się delikatnie zmieniać. Samo muzeum jest tu bardzo ciekawą budowlą. Choć potocznie wszyscy nazywają ją "Lotosem" to obiekt został zaprojektowany jak "Witająca Dłoń Singapuru". 

Biała fasad budynku wykonana została z materiału używanego do budowy wyścigowych jachtów! Teren przy muzeum robi naprawdę ogromne wrażenie, zwłaszcza stawy u podstawy budynku, usłane liliami wodnymi. Bajka!

Niestety do muzeum nie zdążyliśmy, ale ponieważ byliśmy w Singapurze tylko 2 dni, musieliśmy dokonywać wyborów. 

Na szybki obiad i tort urodzinowy weszliśmy do food courtu Rasapura Masters w galerii Marina Bay Sands, bo zaraz potem czekały nas kolejne atrakcje.


Wróciliśmy do hotelu Marina Bay, żeby windą wjechać na taras widokowy Sands SkyPark Observation Desk, który znajduje się na 57 piętrze, na wysokości 200 metrów.
Wstęp dla osoby dorosłej, w godzinach wieczornych kosztuje 39 SGD, ale było warto - było magiczne i tak pięknie, że nie chciało nam się wracać. 

Widok na zatokę z dachu Marina Bay



Toast urodzinowy

czwartek, 9 kwietnia 2026

Singapur - miasto, które wciąga

Kolejnego dnia, po śniadaniu w okolicach hotelu, wróciliśmy do Marina Bay, a właściwie dojechaliśmy tam, żeby znów udać się do ogrodów Gardens by the Bay. Wieczorem poprzedniego dnia kupiliśmy przez internet bilety na zwiedzanie największych zadaszonych ogrodów na świecie. Zdecydowaliśmy się na wariant kompleksowy, dlatego wybraliśmy bilety na wszystkie trzy atrakcje: Floral Fantasy, Flower Dome i Cloud Forest. Bilet normalny kosztował 58 SGD, a w cenie zawarty był również Shuttle Service, kursujący pomiędzy Floral Fantasy a kompleksem dwóch pozostałych kopuł.
 
Garden by the Bay

Zwiedzanie zaczęliśmy od Floral Fantasy, ponieważ znajduje się bliżej stacji metra. Jest to najmniejszy (ok. 1.500 m²) z trzech obiektów, i to właśnie tu technologia łączy się z florystyką, przenosząc gości w bajkowe krajobrazy. Wystawa składa się z czterech tematycznych krain, przechodzących płynnie jedna w drugą:
Dance - gdzie z sufitu zwisa mieszanka 15.000 świeżo ściętych i suszonych kwiatów, z których kompozycje poruszają się w rym muzyki, 
 


Float - spokojniejsza strefa z bulgoczącym strumykiem, trawiastymi pagórkami i wiszącymi fuksjami,

Waltz
- inspirowana lasem deszczowym, z orchideami wśród wodnych kaskad
 




i Drift - przestrzeń ze skałami, mchami i paprociami.
 

Akurat podczas naszego pobytu we Floral Fantasy trwały obchody 40-lecia marki "My Little Pony", więc w całym pawilonie można było spotkać bohaterów tej bajki, co dodało jeszcze więcej barw, w tym i tak kolorowym miejscu.


Na końcu trasy znajduje się kino 4D "Fantasy Theatre" z filmem symulującym lot ważki nad ogrodami, ale akurat podczas naszej wizyty na seans trzeba było trochę poczekać, a my w tym dniu mieliśmy bardzo napięty plan.
Po wyjściu z Floral Fantasy skorzystaliśmy z Shuttle Service i udaliśmy się do dwóch pozostałych obiektów, które usytuowane są obok siebie.
Zaczęliśmy od Flower Dome. Ta zajmująca 1,2 ha budowla w 2015 roku została wpisana do Księgi Rekordów Guinnesa, jako największa budowla szklarniana na świecie. W środku panuje klimat śródziemnomorski i subtropikalny, a temperatura przez cały czas utrzymywana jest na poziomie 23°C – 25°C. 



Wewnątrz znajduje się 9 ogrodów tematycznych, gdzie rośliny pogrupowane są w sekcje takie jak Ogród Australijski, Południowoafrykański, Śródziemnomorski, czy Kalifornijski. 






Jedną z największych atrakcji jest Gaj Oliwny, gdzie znajdują się autentyczne tysiącletnie drzewa oliwne sprowadzone z Hiszpanii. 

No i oczywiście sekcja baobabów z których najwyższe mają ponad 15 metrów wysokości.
 

Na środku kopuły, blisko wejścia głównego znajduje się centralne pole kwiatowe, gdzie wystawy zmieniają się sezonowo. Akurat podczas naszej wizyty była wystawa