Miejscem, które robi chyba największe wrażenie na wszystkich turystach przyjeżdżających do Budapesztu jest budynek węgierskeigo Parlamentu. To jeden z najbardziej ikonicznych i okazałych gmachów rządowych na świecie.
Niestety przed wyjazdem na Węgry nie udało nam się kupić biletów przez internet, pomyśleliśmy jednak, że może na miejscu będzie taka możliwość, a jak nie to przynajmniej zobaczymy tę perełkę architektoniczną z bliska. Bo naprawdę jest co podziwiać.
Ten oddany do użytku w 1904 r. neogotycki obiekt jest największym budynkiem na Węgrzech: ma 268 metrów długości, 123 metry szerokości i 96 metrów wysokości. Kryje w sobie prawie 700 pomieszczeń, 10 dziedzińców i 29 klatek schodowych, których łącza długość wynosi blisko 29 km!!! Jest to drugi pod względem wielkości budynek parlamentu w Europie.
Na
miejscu w informacji dowiedzieliśmy się, że mimo że bilety on-line
są wyprzedane, każdego ranka jest jeszcze pula ok 300-400 biletów,
które można od ręki kupić. Jasne dla nas było, że kolejnego dnia
meldujemy się w kasie "skoro świt". No dobra, bez przesady, ale gdy
dotarliśmy kolejnego dnia na miejsce, kasa była jeszcze zamknięta, ale
kolejkę zauważyliśmy już z daleka. Na szczęście po blisko godzinnym
staniu udało nam się załapać. Dla mieszkańców UE bilet kosztuje 7.000
HUF (83 zł), a dla pozostałych dwa razy drożej. Oczywiście w tym wypadku
Budapest Card nie ma żadnego zastosowania.
Jednak
warto wydać te pieniądze, bo zwiedzanie parlamentu w Budapeszcie to
jest absolutny "must have". Było to najlepsze miejsce w tym mieście,
jakie zwiedzaliśmy.
Przejście wyznaczoną trasą w północnym skrzydle (bo wiadomo, że całego budynku zwiedzać nie można) trawa ok. 1 godzinę i odbywa się wyłącznie z przewodnikiem lub audioprzewodnikiem. Wśród wielu języków jest też audioprzewodnik w języku polskim, więc nie ma problemu, żeby wszystko zrozumieć.
Wycieczka rozpoczyna się od wejścia po bogato zdobionych schodach, z misternymi freskami na suficie, witrażami i złoceniami.

















































