W drodze powrotnej z Singapuru pierwszym naszym przystankiem była Malakka, po malajsku po prostu Melaka, więc jak zdarzy mi się używać tej drugiej nazwy, to wiedzcie, że to ta sama miejscowość.
Malakka jest najstarszą miejscowością w Malezji, została założona w 1396 roku, ale prawa miejskie otrzymała dopiero w 2003 roku!
Malakka
jest unikalna ze względu na ślady panowania różnych potęg:
Portugalczyków (od 1511 r.), Holendrów (od 1641 r.) oraz Brytyjczyków
(od 1795 r.).
Własnie ze względu na unikalną mieszankę wpływów azjatyckich i europejskich oraz jako wyjątkowy przykład kolonialnego portu
handlowego, w 2008 roku (razem z opisanym w poprzednim poście George Town) historyczne centrum miasta zostało wpisane na listę
światowego dziedzictwa UNESCO.
Malakka to jeden z najważniejszych punktów na mapie światowego handlu, a jej znaczenie wynika bezpośrednio z położenia nad Cieśniną Malakka, która stanowi najkrótszą drogę morską łącząca Ocean Indyjski z Pacyfikiem. Przez wieki kontrolowanie tego portu oznaczało panowanie nad handlem między Chinami i Indiami a Europą. Obecnie cieśnina jest jednym z najważniejszych i najbardziej obciążonych szlaków żeglugowych na świecie,a także jest kluczowa dla transportu ropy naftowej do Azji Wschodniej. Według danych przepływa tędy około 1/4 światowego handlu ropą.
Gdy dotarliśmy do hotelu po 18.00, jak od razu wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Jedną z polecanych atrakcji jest rejs po rzece Malakka. Z naszego hotelu do jednego z głównych portów Taman Rempah Jetty, zlokalizowanym przy Spice Garden, mieliśmy raptem 1 kilometr, więc kilkunastominutowy spacer nad rzeką był bardzo przyjemny.
Łódki pływają po rzece codziennie od 9.00 do 23.30, bilety można kupić w kasie przy wejściu, choć są również dostępne on-line. Koszt biletu dla osoby dorosłej, obcokrajowca to 30 RM. Na łódce panują rygorystyczne obostrzenia i obowiązuje cała lista zakazów ;)
Rejs trwa ok. 45 minut, w tym czasie łodzie przepływają obok kolorowych murali, zabytkowych mostków i większość historycznej części miasta można zobaczyć z innej perspektywy. Fajnie, że zdecydowaliśmy się na ten wieczorny rejs, bo budynki i mosty są bardzo ładnie podświetlone.
W połowie drogi powrotnej łódka zacumowała i wysadzono nas w mini centrum rozrywki (w cenie biletu). Było tam kilka atrakcji typowo dla młodszych, jakieś symulatory, diabelski młyn (niestety nie czynny) i tzw. "dom na głowie".
![]() |
| To ja ;) |
Weszliśmy do tego domu, zrobiliśmy kilka zdjęć, ale już nie wracaliśmy na łódkę, bo z tego miejsca bliżej było nam do historycznego centrum.
Wejścia na starówkę nie sposób ominąć - mural z













































