Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

czwartek, 30 kwietnia 2026

Hiszpania 2026 part I: śladami "Gry o tron": Girona

Wracając z Figueres zatrzymaliśmy się Gironie.
 

Miasto najczęściej kojarzone jest jako port lotniczy dla Barcelony (Barcelona-Girona), chociaż jest od stolicy Katalonii oddalony jest o prawie 100 km i nazywa się Girona - Costa Brava.
 

 

Tak naprawdę Girona to miasto o bogatej historii, która sięga I w p.n.e., kiedy Rzymianie założyli tu osadę Gerunda. Obecnie jest to jeden z najważniejszych ośrodków kulturalnych i turystycznych Katalonii, słynie z niezwykłego klimatu oraz świetnie zachowanej architektury średniowiecznej i żydowskiej.
 

Mieliśmy mało czasu na zwiedzanie, ale jeszcze zanim przeszliśmy przez most św. Feliksa na rzece Onyar, wiedzieliśmy, że będziemy zachwyceni. Klimat miasteczka jest niesamowity - wąskie, brukowane uliczki, wśród zabytkowej zabudowy, otoczone murami obronnymi. Mnóstwo klimatycznych zakamarków, ślepych zaułków, stromych schodów. Jakby człowiek przeniósł się wraz z Aryą Stark do Braavos ;) 





Tak, to właśnie w Gironie kręcona była część zdjęć do serialu "Gra o Tron" - były tu kręcone sceny właśnie z Braavos i - podobnie jak w Dubrowniku - Królewskiej Przystani. Główną rolę w serialu grała Katedra Najświętszej Maryi Panny, jako Sept Baelora, chociaż zdjęcia były kręcone na zewnątrz i główną rolę odgrywały tu schody prowadzące do katedry oraz jej fasada. 
 


Sama katedra robi duże wrażenie - ta budowana przez siedem wieków ogromna świątynia ma najszerszą w architekturze chrześcijańskiej gotycką nawę na świecie, szerokość to 22,8 metra! Przez fakt, że budowa trwała

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Hiszpania 2026 part I: Figueres - z wizytą u Dalego

Figueres to średniej wielkości (ok. 49 tys. mieszkańców) miasto, położone w północno-wschodniej Hiszpanii, w Katalonii. Do granicy z Francją jest stąd zaledwie 25 km. Miasto jak miasto - w klimacie hiszpańskim, całkiem ładne, chociaż nie zachwycające. Po co w takim razie wypożyczaliśmy samochód i jechaliśmy prawie 80 km w jedną stronę? Po to:
 


- Teatr - Muzeum Salvadora Dali!
Czytając mojego bloga, wiecie, że jestem ogromną fanką twórczości Dalego. Jeśli podczas naszych podróży pojawia się motyw tego artysty, nie potrafię przejść obojętnie.
A to właśnie w Figures w 1904 roku urodził się Dali, to właśnie tu w 1989 zmarł i to właśnie tu powstało dzieło jego życia i jednocześnie grobowiec, więc skoro byliśmy tak blisko, nie mogłam tego odpuścić.


To miejsce to nie jest zwykłe muzeum, ale to totalne dzieło sztuki, i - jak mawiał sam artysta - "największy surrealistyczny obiekt świat." Muzeum powstało na zgliszczach XIX-wiecznego Teatru Miejskiego, który spłonął podczas hiszpańskiej wojny domowej w 1939 roku. Przez wiele lat budynek w centrum miasta stał bez dachu, z osmalonymi ścianami, popadając w ruinę. Kiedy w latach 60. burmistrz poprosił Dalego o podarowanie miastu jednego swojego dzieła, ale zamiast tego Dali postanowił podarować mieszkańcom o wiele więcej - całe museum. 



I tak w latach 70. ruszyły prace budowlane i organizacyjne. Dali nie tylko zaprojektował muzeum i zaplanował w nim każdy szczegół, ale też osobiście czuwał nad pracami, wystrojem i dekoracjami. Lokalizacja byłao nieprzypadkowa, bo podobno właśnie w tym teatrze w 1919 roku odbyła się

czwartek, 23 kwietnia 2026

Hiszpania 2026 part I: Lloret de Mar i okolice

W marcu wypadł nam fajny wyjazd do Hiszpanii, pierwszy z planowanych kilku w tym roku.
Pojechaliśmy na obóz sportowy, ale dzięki fajnemu ułożeniu treningów mogliśmy zwiedzić okolicę.
Miejscem, do którego pojechaliśmy było Lloret de Mar - jedno z najbardziej znanych miast turystycznych na Costa Brava. Bywa też zwane jako "imprezowa stolica" Costa Brava, ale to chyba latem, bo w marcu było całkiem spokojnie.
 

To liczące ok. 40 tys mieszkańców miasto znajduje się 75 km na północny wschód od Barcelony. Słynie z piaszczystych plaż, pięknych widoków i głośnych dyskotek, choć niektórym może się kojarzyć z kręconymi w okolicy "Pamiętnikami z wakacji".
 

Jednak Lloret de Mar to nie tylko imprezowe centrum, ale również prestiżowy ośrodek certyfikowany jako "Sport Tourism Destination", z infrastrukturą sportową na najwyższym poziomie. Miasto jest bazą dla profesjonalnych zgrupowań i obozów sportowych nie tylko z Europy, ale i innych stron świata. Większość kluczowych obiektów znajduje się w tzw. Sport Zone blisko centrum.
I tak po kolei: nowoczesny basen miejski z pełnowymiarową niecką olimpijską 50x25 m, siłownią i centrum spiningowym, obok stadion lekkoatletyczny z 400-metrową, 8-torową bieżnią oraz zapleczem do skoków wzwyż, w dal i o tyczce, kompleks 14 boisk piłkarskich, tor rolkarski i hala sportowa.
 





Do tego okolice Lloret to świetne miejsce na zgrupowania kolarskie dzięki urozmaiconym, pagórkowatym i krętym drogom.
Sama starówka miasta jest bardzo klimatyczna, z typowymi dla Hiszpanii wąskimi uliczkami. Spacery w takich miejscach zawsze są przyjemnością, a tu jeszcze blisko do morza, co sprawia, że nawet jak nie jest gorąco, w powietrzu i tak czuć wakacje.







Miasto, mimo że ma ponad 2000-letnią tradycję, nie posiada zbyt wielu zabytków - można jedynie

piątek, 17 kwietnia 2026

Singapur - miasto, którego się nie zapomina

Kolejnego dnia opuszczaliśmy już Singapur, ale zanim wyjechaliśmy, postanowiliśmy zobaczyć jeszcze dzielnicę Little India

Little India, Singapur

Podobno to jedna z najbarwniejszych dzielnic miasta, jednak my nie mogliśmy tego doświadczyć. Wybraliśmy się tam dość wcześnie i, szczerze mówiąc, dla mnie był to najsłabszy punkt wycieczki. Może dlatego, że nie było jeszcze 9.00, a tam życie zaczyna się koło południa, ale miejsce nie przypadło mi do gustu. Obeszliśmy wszystko w pół godziny i wróciliśmy do hotelu się pakować.
 






Z samym wyjazdem mieliśmy niezłą przygodę 😉 Planowaliśmy wracać do Malezji przez

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Singapur - miasto, które tętni życiem

Po wyjściu z Singapore Flyer nasz dzień się nie skończył,  ale ponieważ byliśmy już nieźle głodni, wróciliśmy do Marina Bay. Gdy dotarliśmy w okolice ArtScience Museum słońce akurat zaczęło chować się za wieżowcami i okolica zaczęła się delikatnie zmieniać. Samo muzeum jest tu bardzo ciekawą budowlą. Choć potocznie wszyscy nazywają ją "Lotosem" to obiekt został zaprojektowany jak "Witająca Dłoń Singapuru". 

Biała fasad budynku wykonana została z materiału używanego do budowy wyścigowych jachtów! Teren przy muzeum robi naprawdę ogromne wrażenie, zwłaszcza stawy u podstawy budynku, usłane liliami wodnymi. Bajka!

Niestety do muzeum nie zdążyliśmy, ale ponieważ byliśmy w Singapurze tylko 2 dni, musieliśmy dokonywać wyborów. 

Na szybki obiad i tort urodzinowy weszliśmy do food courtu Rasapura Masters w galerii Marina Bay Sands, bo zaraz potem czekały nas kolejne atrakcje.


Wróciliśmy do hotelu Marina Bay, żeby windą wjechać na taras widokowy Sands SkyPark Observation Desk, który znajduje się na 57 piętrze, na wysokości 200 metrów.
Wstęp dla osoby dorosłej, w godzinach wieczornych kosztuje 39 SGD, ale było warto - było magiczne i tak pięknie, że nie chciało nam się wracać. 

Widok na zatokę z dachu Marina Bay



Toast urodzinowy