Zwiedzanie stolicy Węgier zaczęliśmy od Budy.
Przed naszym hotelem był przystanek tramwajowy, z którego praktycznie każdym tramwajem mogliśmy dojechać w okolice Wzgórza Zamkowego. No i pierwszy przyjechał ten, który dojeżdża tam od tyłu, dzięki temu mogliśmy zobaczyć nie tylko turystyczne i zadbane części miasta, ale takie jakie ono jest naprawdę - odrapane kamienice, zaniedbane ulice i chodniki, nadgryzione zębem czasu dachy, rozwalające się kominy. Widok nie był zbyt zachęcający.
Ale gdy już wspięliśmy się po schodach na zamkowe wzgórze klimat stał się zupełnie inny. Wąskimi uliczkami wśród zadbanych i odnowionych domów dotarliśmy na Plac Świętej Trójcy. Miejsce to przez stulecia pełniło funkcję rynku miejskiego dawnej Budy, miejsca targowego oraz centrum religijno-politycznego.
Najważniejsze obiekty znajdujące się na placu to pochodzący z XIII wieku kościół św. Macieja, Baszta Rybacka oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
Kościół św. Macieja to bardzo oryginalna budowla - z zewnątrz prezentuje typowo gotycki styl, wnętrze nie jest takie oczywiste. W przeciwieństwie do surowych gotyckich katedr wnętrze tego kościoła eksploduje kolorami i wzorami, motywy roślinne łączą się ze zdobieniami geometrycznymi. Nie zawsze tak było, ten styl, zresztą inspirowany orientem, to zasługa XIX wiecznej rekonstrukcji.
I właśnie te wnętrza nadają świątyni zupełnie inny, niż we wszystkich znanych mi kościołach, klimat.
Oprócz niesamowitych zdobień można zobaczyć też grobowiec jednej z królewskich par, potężne organy, które posiadają aż 7771 piszczałek i przykościelne muzeum, gdzie można podziwić m. in. oryginalne trony i fotele koronacyjne cesarza Franciszka Józefa I i jego żony Sisi.
Koszt wejścia do kościoła to 3.400 HUF (ok. 40 zł), są też bilety łączone z wejściem na wieżę, ale to już odpuściliśmy.
Budapeszt Card nie obejmuje tej atrakcji, podobnie jak kolejnej na tym placu, a mianowicie Baszty Rybackiej. Chociaż budowla została wzniesiona na przełomie XIX i XX wieku, nazwa nawiązuje do historii tego miejsca. W średniowieczu u podnóża wzgórza znajdowało się tzw. Miasto Rybackie, a rybacy przynosili swoje połowy na targ przy kościele. I akurat na cechu rybaków spoczywał obowiązek obrony konkretnego odcinka murów. Cała budowla ma ok. 140 metrów długości i znajduje się na niej siedem spiczastych, kamiennych baszt, które symbolizują siedmiu wodzów, którzy założyli państwo.
Kompleks składa się z dolnych krużganków, do których dostęp jest dla każdego chętnego, i z górnych tarasów widokowych, na które wstęp jest płany. I to własnie z góry rozciąga się niesamowita panorama Dunaju, i całej strony Pesztu.
























































.jpg)