Dziś zapraszam na kolejną porcję informacji o Malezji.
Podróżowanie po tym kraju jest bardzo proste. W czasie naszego pobytu
przetestowaliśmy wiele środków transportu: samoloty (AirAsia do
Singapuru oraz trasa Penang – Langkawi), autobusy, wynajęty samochód,
skutery, GRAB-a oraz komunikację miejską. Co ciekawe, to właśnie
lokalnym autobusem przekraczaliśmy granicę w drodze powrotnej z
Singapuru! ;)
GRAB to azjatycki odpowiednik Ubera. Oferuje tanie i szybkie przejazdy, znacznie tańsze niż taksówki. Warto zainstalować aplikację jeszcze przed wyjazdem, by bezstresowo i w stałej cenie zamówić przejazd z lotniska. Taksówki są droższe, a brak odgórnie ustalonych taryf sprawia, że kierowca może zażyczyć sobie tyle, ile uzna za słuszne. W Malezji nie ma Ubera, a popularny w innych krajach Bolt tutaj też nie działa – pozostaje GRAB!
Autobusami podróżowaliśmy z Johor Bahru do Melaki, i potem dalej do Kuala Lumpur. Pierwszy podróż w Larkin Sentral w Johor Bahur do Melaki kosztowała nas 24 MYR za osobę (ok. 21 zł) autobusem ekspresowym. Autobus był bardzo wygodny, miał 3 siedzenia w rzędzie: przy jednym oknie jedno, korytarz i dwa miejsca obok siebie. Fotele bardzo wygodne, oparcia rozkładane podnóżki też. Podróż ok. 220 km trwała 3,5 h, ale była naprawdę komfortowa.
Druga podróż była krótsza, z Melaki do Kuala Lumpur jest ok. 140 km, czas ok. 2,5 h, koszt zwykłego autobusu 18 MYR (ok 16 zł).
Skuterami poruszaliśmy się na wyspach najpierw na Penang wynajęliśmy skuter na jeden dzień (50 MYR za wynajem plus 20 EUR kaucji) i potem na Langkawi 35MYR/dzień, przy wynajmie powyżej 3 dni. Skutery to idealny pomysł na wyspy, można się nimi poruszać szybciej niż samochodami i praktycznie wszędzie dojechać. W pierwszej wypożyczali własciciel zerknął tylko na prawo jazdy (polskie, na dodatek w mObywatelu) i zrobił zdjęcie paszportu, ale już na Langkawi wynajmujący zażyczył sobie prawa jazdy międzynarodowego i do tego w papierze, co więcej musiała być wpisana kategoria A.
To już łatwiej było wynająć samochód ;D Tam do formalności potrzebny był paszport i okazanie polskiego prawa jazdy. Samochód wynajęliśmy w lokalnej wypożyczalni Hawk Rent a Car, z polecenia kolegi, ceny przystępne, odbiór się trochę przeciągnął, ale za to, zgodnie z naszymi oczekiwaniami policzyli nam o jeden dzień mniej. Samochód trochę"wyklepany", ale ogólnie w niezłym stanie.
Poruszanie się po malezyjskich drogach jest dość proste, o ile człowiek przyzwyczai się do ruchu lewostronnego, jaki tam obowiązuje. Drogi są w dobrym stanie, zwłaszcza autostrady, które należą do najlepszych w Azji. Autostrady są płatne, a ceny nie są jednoznacznie określone i wahają się od 0,08-0,15 MYR za 1 km. Przejeżdżając przez bramki nie zapłacimy jednak gotówką - są one zautomatyzowane i można płacić kartami zbliżeniowymi Touch'n'Go lub SmartTag/RFID - czytniki kart lub naklejki powiązane z eWallet. Od niedawna na niektórych przejazdach można płacić kartami kredytowymi, ale to jest dopiero stopniowo wprowadzane. Kartę można kupić na każdej stacji benzynowej, pusta karta kosztuje 15MYR i do tego trzeba dokupić doładowanie, najmniej za 50 MYR. Posłuchaliśmy pani na stacji, które jak opisaliśmy jej naszą trasę to powiedziała, że powinniśmy doładowac za 100 MYR i niestety jej posłuchaliśmy, bo jak się okazało nie wykorzystaliśmy nawet połowy... A jak się już ma kartę to można ją doładować na każdej stacji benzynowej. W większych miastach systemy karty Touch 'n Go działają na parkingach i podobno w autobusach i metrze, ale tego już nie sprawdziliśmy.
Znaki drogowe:
Większość znaków drogowych jest taka jak w Europie, ale napisy na znakach są po malezyjsku.
Bezpieczeństwo:
Malezja jest jednym z najbardziej bezpiecznych krajów w Azji, zajmuje miejsce w czołówce zaraz po Singapurze i Japonii. Ataki, złaszcza na turystów praktycznie się nie zdarzają. Uważać trzeba przede wszystkim w dużych miastach i skupiskach ludzi na kradzieże kieszonkowe oraz wyrywanie torebek przez osoby na motocyklach lub małpy;)
Ludzie w Malezji są bardzo przyjaźni w stosunku do turystów, są pomocni i chętnie wchodzą interakcje.
Pralnie:
Po raz pierwszy na wyjazd do Azji na 2 i pół tygodnia spakowaliśmy się w małe walizki, z zamiarem skorzystania z pralni. I tak w Kuala Lumpur po raz pierwszy praliśmy w publicznej pralni ;) Pralki i suszarki podzielone są na 3 rodzaje w zależności od ilości wsadu. W pralce wybiera się opcję wody: zimna, ciepła i gorąca, pranie trwa ok 30 min. Koszt prania jest zależny od ilości prania i temperatury wody. Suszarka też zależy od ilości prania i czasu suszenia. W automacie kupuje się żetony i wrzuca do automatu pod odpowiedni numer urządzenia. W naszym przypadku łączny czas prania i suszenia wyniósł ok. 1 godzinę, a całość kosztowała nas RM 12 (nieco ponad 10 zł). Wszystko się dobrze wyprało, nic się nie zbiegło ani nie zniszczyło. I pewnie w innych miejscach też będziemy korzystać!
Ciekawostki:
Zakup alkoholu w Malezji jest legalny dla niemuzułmanów powyżej 21 roku życia, ale jest drogi (poza strefami wolnocłowymi) i podlega różnym ograniczeniom. Napoje wysokoprocentowe sprzedawane są w dużych marketach tylko w wydzielonych sekcjach Non-Halal.
Termin "non-halal" oznacza produkty, które są niedozwolone przez szariat.
W sklepach typu "7-eleven", "Family Markt" czy "KK Super Mart" można kupić piwo, ale tylko do godziny 21.00. Zdarzają się jednak odstępstwa od tej zasady. W Melaka weszliśmy do "7-eleven" obok naszego hotelu, było już sporo po 21.00 i światło w lodówce, gdzie było piwo było zgaszone, ale zapytaliśmy sprzedawczyni (po stroju wnioskowałam że Muzułmanki) czy możemy kupić, po twierdzącej odpowiedzi, jak otworzyliśmy lodówkę włączył się alarm, ale ona tylko machnęła ręką i sprzedała nam piwo.
Nie ma formalnego zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych, są strefy, w których nie jest to mile widziane, np. w okolicach meczetów. Kilka razy widziałam zakaz spożywania alkoholu ale dotyczyło to konkretnych obszarów, albo miejsc. Jak płwalismy łódką w Melace, to był zakaz spożywania alkoholu, ale tez zakaz okazywania czułości ;)
Lokale gastronomiczne posiadające odpowiednią licencję mogą serwować alkohol zazwyczaj do północy, wszystko zależy od warunków konkretnej koncesji wydanej przez lokalne władze miejskie. Najwięcej takich lokali jest w miejscowościach turystycznych jak Kuala Lumpur, czy George Town.
W niektórych bardziej konserwatywnych stanach sprzedaż alkoholu jest ekstremalnie ograniczona, a w większości miejsc publicznych po prostu niedostępna.
Toalety:
Toalety praktycznie w całej Malezji są płante i bardzo często są naprawdę w kiepskim stanie, brudne i nieprzyjemnie się z nich korzysta. Opłaty przeważnie są między 0,30 a 1,00 MYR, ale jeśli chce się dostać chusteczki (bo papieru toaletowego w publicznych toaletach nie ma) trzeba dopłacić kolejne 0,50 MYR.
Nawet w galeriach handlowych w Kuala Lumpur toalety były płatne, w dużo lepszym standardzie, ale to już 2,00-3,00 MYR. w Toaletach przeważnie część kabin z toaletami z muszlą, a część z toaletami kucanymi.
A na koniec o tym co zaskoczyło mnie najbardziej.
Otyłość.
We wszystkich krajach azjatycki, w jakich dotychczas byliśmy, nigdy nie
rzucało mi się to w oczy. Owszem, zdarzały się osoby z nawagą czy
otyłością, ale nie na taką skalę. Okazuje się, że to powązny problem, bo
ponad 54% Malezyjczyków na nadwagę lub otyłość , co stanowi największy
odsetek w całej Azji i ta tendencja jest wzrostowa. Oczywiście głównym
problemem jest cukier zjadany w wielkich ilościach i dodawany
praktycznie do wszystkiego, zwłaszcza do napojów. Kolejny problem to
kultura jedzenia - je się dużo, o każdej porze dnia i nocy, tłusto i co
mnie najbardziej zaskoczyło dorośli jedzą mało owoców i warzyw! A do
tego brak ruchu, często siedzący tryb życia, i dosłownie wszędzie dojazd
samochodem. Problem w większym stopniu dotyczy kobiet, bo ponad 60% ma
problem z prawidłową wagą.






























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz