Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

wtorek, 4 sierpnia 2026

Między Budą a Pesztem, czyli weekend w Budapeszcie, cz. 3: Peszt

Skoro pierwszego dnia pobytu skupiliśmy się na Budzie, naturalnym było udanie się kolejnego dnia do Pesztu
 

Oba brzegi Dunaju bardzo się od siebie różnią i to nie tylko ukształtowaniem terenu. Buda jest mocno zalesiona i górzysta, podczas gdy Peszt jest zupełnie płaski i gęsto zabudowany. Buda kojarzy się z dzielnicami mieszkaniowym, willami, parkami i uzdrowiskami, Peszt to dzielnica bardziej industrialna, tętniąca życiem, rozrywkowa. 
Buda

Peszt

Peszt

Już od początku istnienia tych dwóch miast podział był wyraźny - kiedy na zamku w Budzie mieszkali władcy, a całą okolicę zamieszkiwali możni, Peszt rozwijał się jako miasto rzemieślników. Później, w XVIII i XIX wieku, Buda byłą miastem konserwatywnym, lojalnych wobec Austrii, zamieszkiwanym przez urzędników i arystokrację, podczas kiedy Peszt stawał się miastem liberalnym, wielonarodowym i wielokulturowym.
Oczywiście oba miasta, znajdujące się po dwóch stronach rzeki, nie były ze sobą połączone. W zimie, gdy Dunaj zamarzał było możliwe przejście, ale w pozostałych porach roku trzeba było przeprawiać się łodziami.
Pierwszy stały, kamienny most łączący Budę i Peszt  - Most Łańcuchowy - otwarty został w 1849 roku i  wówczas był jednym z najnowocześniejszych i największych mostów wiszących na świecie. Do dziś stanowi najważniejszy symbol zjednoczenia i tożsamości miasta.
 

Przez most przeszliśmy pieszo zachwycając się widokami na obie strony. 
Pierwszym miejscem do którego się skierowaliśmy był budynek Parlamentu. Budowla jest tak niesamowita i robi tak ogromne wrażenie, że postanowiłam poświęcić jej oddzielny post.
Po spacerze wokół Parlamentu skierowaliśmy się do Bazyliki św. Stefana. To największy kościół w Budapeszcie jedna z najważniejszych świątyń na Węgrzech. 
 

Bazylika wznosi ma wysokość 96 metrów, ta liczba ma symboliczne znaczenie, ale więcej o tym jeszcze będzie ;) 
Świątynię budowano ją bardzo długo, bo ponad 50 lat. Podczas prac, z powodów błędów konstrukcyjnych i silnej burzy, zawaliła się się całkowicie jej centralna kopuła. Wnętrze kościoła jest bardzo bogate, a do jego wykończenia zużyto ponad 50 gatunków marmuru i 40 kg złota.



Mimo to, większe wrażenie zrobił na mnie wnętrze kościoła św. Macieja na Wzgórzu Zamkowym.
Oprócz zwiedzania samej nawy głównej, można  też zejść do skarbca i  na taras widokowy, ale tyle widoków z góry już mieliśmy, że doszliśmy do wniosku, że wystarczy. 
Wstęp do Bazyliki kosztuje 2.600 HUF (31 zł), bilet na taras i do skarbca 5.000HUF (59 zł), a łączony na obie atrakcje 6.800 HUF (81 zł). Oczywiście Budapest Card nie obowiązuje, jest za to zniżka 10% na koncerty, które się odbywają we wnętrzach.
Inną - ponoć ciekawą - świątynią jest Wielka Synagoga - największa synagoga w Europie i trzecia pod względem wielkości na świecie. 


Może pomieścić aż 3000 wiernych. Wybudowana została w połowie XIX wieku. Zdjęcia, które widziałam w internecie, wskazują, że wnętrze jest imponujące, ale my na własne oczy tego nie doświadczyliśmy. Dotarliśmy tam akurat w piątek popołudniu, a wtedy rozpoczynają się przygotowania do szabatu, no i z tego względu również w soboty nie można zwiedzać synagogi, więc obejrzeliśmy ją tylko z zewnątrz. Na tylnym dziedzińcu kompleksu, tuż za synagogą znajduje się rzeźba w kształcie płacącej wierzby - Drzewo Życia. Na jego drobnych metalowych listkach zostały zapisane nazwiska węgierskich ofiar Holokaustu. Żeby je zobaczyć nie trzeba wchodzić na teren płanty, rzeźba jest widoczna w ulicy.

Cena biletu do synagogi jest według mnie wysoka 14.500 HUF (171 zł), ale Budapest Card daje 10% zniżki, więc wychodzi 13.050 HUF (154 zł), co dalej uważam za wysoką cenę, jak na godzinę zwiedzania.
Kolejnym punktem programu w Peszcie jest Plac Bohaterów - największy, najbardziej reprezentacyjny i najważniejszy pod względem historycznym plac w mieście. Jego głównym elementem jest monumentalny Pomnik Tysiąclecia, którego budowę rozpoczęto w 1896 r.z okazji jubileuszu 1000-lecia państwa węgierskiego.  



Po obu stronach placu stoją dwa monumentalne gmachy muzealne.  Jedno to Muzeum Sztuk Pięknych - z całego muzeum najbardziej podobał mi się sam budynek wewnątrz, z wielkimi salami, korytarzami i schodami. 



Wstęp z Budapest Card jest bezpłatny, ale tylko na wystawy stałe, na czasowe trzeba kupować oddzielne bilety. Na przeciwko, po drugiej stronie placu jest Pałac Sztuki, w którym odbywają się wystawy sztuki współczesnej, ale nam po jednym naprawdę bardzo dużym gmachu w w danym momencie wystarczyło ;)
Sam Plac Bohaterów znajduje się tuż przed wejściem do Lasu Miejskiego (Városliget). To ogromny, mający ponad 100 hektarów park miejski pełen atrakcji i jeden z pierwszych publicznych parków na świecie.


Na jego terenie znajduje się Zamek Vajdahunyad - bajkowa budowla, która powstała w 1896 jako makieta z drewna i tektury, jednak mieszkańcom tak się spodobała że przebudowano ją na murowany.



Wejście na dziedziniec jest bezpłatne, a obok zamku mieści się Muzeum Rolnictwa.
W okolicy parku zlokalizowane są jeszcze dwa muzea: Dom Muzyki Węgierskiej i Nowe Muzeum Etnograficzne, Ogród Zoologiczny i Botaniczny oraz Termy Széchneyi, ale o termach jeszcze będzie w kolejnych postach. Do wszystkich tych obiektów z wyjątkiem Muzeum Rolnictwa obowiązują zniżki na Budapest Card.

Dodatkowa atrakcją jest budynek cyrku - jedyny stały obiekt cyrkowy w Europie Środkowej.
Poza tym lasek to szerokie polany, mnóstwo zieleni, ławeczek i duży staw, po którym można pływać na łódkach lub rowerach wodnych. 
Do Placu Bohaterów i Lasku Miejskiego najlepiej dojechać tam metrem - zabytkowa linia M1, to druga, po londyńskim metrze, co do czasu budowy podziemna kolej. Powstała 1896 roku od razu jako w pełni zelektryfikowana. Przejażdżka nią to świetne doświedczenie, bo metro jest wyjątkowe. Budowane było metodą odkrywkową dlatego znajduje się bardzo płytko pod ziemią, tunele biegną zaledwie 3-4 metry pod poziomem ulicy. Linia jest krótka, ma zaledwie 5 km i 11 stacji, nie ma elektronicznych bramek na wejściu tylko specyficzne kasowniki, a przy wyjściu często stoją kontrolerzy, którzy sprawdzają bilety.





Inne linie metra są już nowoczesne, nie wiem, czy wszystkie, ale te w centrum mają swój klimat.
 


Kolejnym miejscem z listy Budapest Card, które odwiedziliśmy (z kartą bezpłatnie, bez karty 3.500 HUF - 41 zł) było Węgierskie Muzeum Narodowe. To najstarsze i największe muzeum na Węgrzech. Prezentowana jest tam historia Węgier i Kotliny Panońskiej od czasów prehistorycznych, aż do upadku komunizmu. Wśród tysięcy eksponatów można napotkać perełki od płaszcza koronacyjnego św. Stefana z 1031 roku, po fortepian Ferenca Liszta, należący wcześniej do Ludwiga van Beethovena. Niestety na to muzeum nie mieliśmy zbyt wiele czasu, bo weszliśmy tam na godzinę przed zamknięciem, a żeby obejrzeć wszystko na spokojnie i poczuć klimat tego miejsca potrzeba nieco więcej czasu. Zresztą sam gmach muzeum jest niesamowity.






Niedaleko od muzeum znajduje się Wielka Hala Targowa, najstarsze zadaszone targowisko Budapesztu. Dotarliśmy tam po zamknięciu większości stoisk, jedynie część gastronomicznych na pierwszym piętrze było otwarte, ale zarówno ceny, jak i pierwszy rzut oka na podawane potrawy nie był na tyle zachęcający, żeby z nich skorzystać.
 




Peszt to również certum zakupowe i barowo-restauracyjne. Znaleźć tu można ulice pełne luksusowych butików znanych projektantów, ale też całe ulice ze sklepami różnych popularnych sieci handlowych
Poza tym znajdująca się tam Dzielnica Żydowska słynie z lokali gastronomicznych i barów i pubów, gdzie tętni życie nocne. 
cdn...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz