Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marai Mara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marai Mara. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lutego 2025

Powitanie z Afryką, cz. 6 Rezerwat Narodowy Masai Mara

Rezerwat Narodowy Masai Mara jest największą atrakcją turystyczną Kenii. Obszar rezerwatu leży na wysokości 1500-2000 m n.p.m. i zajmuje 1.510 km². Jest to zaledwie 1/10 całego ekosystemu Serengeti - po stronie Tanzanii park narodowy zajmuje 14.700 km²!
Nazwa Masai Mara pochodzi od nazwy plemienia zamieszkującego te tereny, znanych nam już - i to nie od najlepszej strony - Masajów oraz nazwy rzeki Mara przecinającej teren parku. Niektóre źródła podają, że "mara" pochodzi od słowa w języku Maa (język Masajów) i oznacza "sawannę z drzewami i buszem".
Coś w tym jest, bo cały teren to przepiękna sawanna porośnięta akacjami parasolowatymi i gdzieniegdzie bardziej bujną roślinnością.
Ciekawostką jest, że właśnie w Masai Mara i Serengetii jest największe zagęszczenie lwów w całej Afryce (akcja "Króla Lwa" rozgrywała się jednak po stronie tanzańskiej, gdzie znajduje się Lwia Skała ;D).
Masai Mara jest sceną jednego z największych ekospektakli na świecie - wielkiej migracji zwierząt. Co roku w czerwcu i lipcu setki tysięcy antylop, zebr i gazeli wędruje na trawiaste pastwiska północy z dalekiego południa Serengeti. Powroty odbywają się tą samą drogą w październiku.
Tym razem nasza lodga Mara Chui Resort była na terenie rezerwatu, choć nie tego ścisłego. Dotarliśmy tam akurat na lunch, więc znów po szybkim ogarnięciu domku i jedzonku wsiedliśmy do naszego busa i wyruszyliśmy na safari.
Już od samego początku było bardzo dużo zwierzaków, 







a coś co mnie najbardziej urzekło to żyrafie przedszkole. Autentycznie: 8 młodych żyrafek i jedna duża, która się niemi opiekowała - przynajmniej tak to wyglądało. 




I tak sobie jeździliśmy od jednej grupki zwierząt do kolejnej, aż nagle nasz kierowca