Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

sobota, 14 lutego 2026

Malezja cz. 5 - Kuala Lumpur - Nowoczesność...

Kolejnym punktem w planie naszej wycieczki było Kuala Lumpur.
 
Kuala Lumpur (często nazywane po prostu KL) to nie tylko stolica Malezji, ale jedna z najbardziej dynamicznych metropolii Azji. Założone w 1857 roku jako błotnista osada górników cyny (zresztą dosłowne tłumaczenie nazwy miasta to właśnie „błotniste ujście”), w ciągu zaledwie 170 lat zmieniło się w potężne miasto z ugruntowaną pozycją w światowej elicie architektury.
 


 
W samym centrum mieszka obecnie ok. 2,1 mln osób, ale cały obszar metropolitalny (tzw. Greater Kuala Lumpur lub Dolina Klang), obejmujący przyległe miasta satelickie, liczy już około 9,2 mln mieszkańców! Jako ciekawostkę dodam, że gęstość zaludnienia w centrum to aż 8000 osób/km². Obecnie KL to jedno z najszybciej rozwijających się miast Azji Południowo-Wschodniej, z przyrostem gospodarczym przekraczającym 10% w skali roku.
 

 
 
Do stolicy dotarliśmy z Malakki autobusem, a z dworca do hotelu podjechaliśmy Grabem. Jak zwykle – po szybkim zrzuceniu bagaży – ruszyliśmy poznawać miasto. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę KL Tower (Menara Kuala Lumpur) – wieży telewizyjnej plasującej się w światowej czołówce najwyższych konstrukcji wolnostojących. Ta powstała w 1996 roku budowla ma 421 m wysokości. Na jej szczycie znajduje się sześciopiętrowa „bańka” (tower head), w której mieszczą się: obrotowa restauracja, obserwatorium astronomiczne Falak (kluczowe dla ustalania dat w kalendarzu muzułmańskim), dwa tarasy widokowe oraz główny hub transmisji telewizyjnych i radiowych.
 
 


Wspomniałam o dwóch tarasach - pierwszy mieści się na wysokości 276 m - jest to taras wewnętrzny, tzn. całkowicie przeszklony i nosi nazwę Observation Deck. Drugi - Sky Deck - znajduje się na wysokości 300 m pod gołym niebem i to własnie tu znajduje się słynny Sky Box z widokiem na Petrons Tower. Wstęp na pierwszy taras kosztuje 80 RM, na drugi 140 RM, a bilet łączony na oba 180 RM. Niedogodność jest taka, że jak pada deszcz to drugi taras jest wyłączony z użytkowania, a my do kasy dotarliśmy niedługo po deszczu, ale zdecydowaliśmy się poczekać, aż obsługa go udostępni. Warto było!
 


Na górę wywożą 4 szybkie windy – podróż na 300 metrów trwa mniej niż minutę. Co ciekawe, na szczyt wieży organizowane są biegi po schodach – zawodnicy mają do pokonania aż 2058 stopni!  
Gdy dotarliśmy na szczyt - na cóż zostało nam tylko podziwianie niesamowitej panoramy wieczornego miasta. 

A ten tu:
 

to Merdeka 118 – drugi pod względem wysokości budynek świata (po Burj Khalifa w Dubaju), mierzący 678,9 m. Mi skojarzył się jednoznacznie i już na zawsze zostanie dla mnie „jednorożcem”! 
Obiekt zaczął funkcjonować w 2025 roku, ale nie jest jeszcze w pełni oddany do użytku. Na jego tarasy widokowe będzie można wjechać w drugiej połowie tego roku.
 


Jeśli chodzi o KL Tower – zdecydowanie warto tu zajrzeć, to chyba najlepszy punkt widokowy w mieście. Skorzystaliśmy też ze Sky Boxu, choć za wejście trzeba było dopłacić dodatkowe 10 RM.
 

Prosto spod wieży ruszyliśmy do najsłynniejszej budowli Malezji: Petronas Twin Towers. Od pierwszego wejrzenia robią ogromne wrażenie! 

Wysokość 452 m czyni z nich najwyższe bliźniacze wieże na świecie. Łączy je charakterystyczny mostek (Skybridge) na wysokości 41. i 42. piętra (ok. 170 m). Mostek nie jest przymocowany na sztywno – spoczywa na gigantycznych łożyskach, co pozwala wieżom na niezależne kołysanie się podczas silnych wiatrów bez ryzyka pęknięcia konstrukcji. Choć most jest dostępny dla turystów, odpuściliśmy wejście – widoki z KL Tower są znacznie bardziej spektakularne.
 


Budowa wież była też niezwykłym wyścigiem. Wieżę nr 1 budowało konsorcjum japońskie, a wieżę nr 2 południowokoreańskie (Samsung C&T). Koreańczycy, mimo że zaczęli później, wygrali wyścig o to, kto pierwszy zamontuje iglicę. W szczytowym momencie na budowie pracowało nawet 7000 osób jednocześnie!
Pierwszego wieczoru w KL wieże podświetlane były na srebrno, ale ze względu na Boże Narodzenie w kolejnych dniach lśniły intensywną zielenią z czerwonymi akcentami na iglicach, przypominając dwie gigantyczne - w sumie największe choinki świata. 


Świąteczne akcenty znaleźliśmy też wewnątrz Suria KLCC – 6-piętrowej galerii handlowej o powierzchni 140 000 m². Jest tam głośno, tłoczno i... znajdują się tam najdroższe toalety, jakie spotkaliśmy w Malezji!


Po wyjściu z galerii trafiliśmy prosto do KLCC Park. przed wejściem też stał ogromna choinka:

To bardzo przyjemne miejsce ze ścieżką biegową, alejkami i darmowym mini-basenem dla dzieci.



Codziennie o godz. 20:00, 21:00 i 22:00 odbywają się tu pokazy fontann, światła i muzyki. 






Wybraliśmy się też do Aquaria KLCC, zlokalizowanego kilkaset metrów dalej (można tam dojść przejściem podziemnym z Surii). To jedno z największych oceanariów w Azji. W porównaniu z tymi w Barcelonie czy Lizbonie, które odwiedziliśmy w ubiegłym roku, może nie powala, ale jest świetną alternatywą na ucieczkę przed upałem lub nagłą ulewą!
 







Wracając z KLCC do naszego hotelu w dzielnicy Kampung Baru najkrótsza droga prowadziła przez otwarty w 2020 roku most Saloma. Most przechodzi nad rzeką Klang i ruchliwą autostradą, ma 69 metrów długości i kształtem przypomina Sirih Junjung – tradycyjną wiązankę z liści betelu, która w kulturze malajskiej jest symbolem jedności i powitania podczas ceremonii ślubnych. Chociaż inspiracja jest tradycyjna, wykonanie jest w pełni nowoczesne – stalowa konstrukcja pokryta jest 4000 diamentowych paneli LED, które w nocy zmieniają kolory i tworzą dynamiczne pokazy świetlne. Miejsce wygląda niesamowicie nie tylko wieczorem, ale w ciągu dnia też fantastycznie komponuje się z architekturą  dwóch wież.





Być może niewiele osób zwraca na to uwagę, ale mi bardzo rzucił się w oczy cmentarz Jalan Ampang (znany też jako Tanah Perkuburan Islam Jalan Ampang), położony tuż przy moście. To jedna z najstarszych muzułmańskich nekropolii w mieście, założona już w 1819 roku. Most Saloma nieprzypadkowo kończy się w tym miejscu. Prowadzi on w stronę grobów najważniejszych ikon malezyjskiej kultury – między innymi Salomy, legendarnej piosenkarki i aktorki nazywanej „Słowikiem Narodu”, od której most wziął swoją nazwę, oraz jej męża P. Ramlee – aktora, piosenkarza, reżysera i kompozytora. Spoczywa tu także Tan Sri Dr Salma Ismail – pierwsza malezyjska kobieta, która została lekarzem, oraz wiele innych sławnych postaci świata kultury, nauki i polityki.


Na koniec jeszcze kilka słów o transporcie w KL , który najbardziej rzucił mi się w oczy - dosłownie, bo kiedy jedliśmy śniadanie przejeżdżał wprost nad naszymi głowami ;) 

Mowa tu o kolej LRT, która biegnie na betonowych estakadach wysoko nad ulicami. Pociągi są w pełni zautomatyzowane, bez maszynisty. Jeśli usiądzie się  samym przodzie, to widok jest niesamowity.
Dla kontrastu warto wspomnieć o najnowszej sieci MRT. To pociągi o znacznie większej przepustowości – są szersze, mają więcej wagonów i w centrum poruszają się głównie w ogromnych, nowoczesnych tunelach pod ziemią. 
Ostatniego dnia naszego pobytu w KL postanowiliśmy przejechać choć kilka stacji tym pociągiem LRT, bo był w okolicy. W automatach kupuje się żetony, które umożliwiają wejście i wyjście z kolejki, a widoki  - niesamowite :)
 







cdn... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz