Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nakuru Lake. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nakuru Lake. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lutego 2025

Powitanie z Afryką, cz. 4 Park Narodowy Nakuru Lake

Kolejnego dnia pobudka była o 5.30, śniadanie dostaliśmy na wynos i ruszyliśmy do kolejnych parków. Przed nami było ponad 400 km, w planach aż dwie atrakcje: rejs po Jeziorze Naivasha i zwiedzanie Parku Nakuru Lake. Niestety w tym dniu zrealizowaliśmy tylko drugi punkt wycieczki.
Gdy tylko wyjechaliśmy na drogę główną (chyba najwyżej skategoryzowaną) w kierunku Nairobi, trafiliśmy na korek. 

Nasz kierowca najpierw próbował poruszać się przeciwnym pasem, ale był ruch, więc postanowił zjechać z drogi i pojechać przez pola. Błoto było ogromne, kilka samochodów stało zakopanych w nim do połowy kół, a my pędziliśmy po tym błocie jak po lodowisku. 



Kilka razy weszliśmy w ślizg, a raz już oczami wyobraźni widziałam jak przewracamy się na bok! Na szczęście jakimś cudem udało nam się wyjechać na drogę odjazdową do głównej. Ale drugi kierowca nie miał tyle szczęścia lub umiejętności i zaraz po zjeździe z drogi się zakopał! Korek ruszył, a my niby nadrobiliśmy jakieś 15 minut, ale zaraz potem straciliśmy 1,5 godziny. Bus, który się zakopał stał niecały kilometr od nas, w wyciągnięcie go trwało właśnie tyle czasu.




Bardzo nie podobało nam się zachowanie naszego kierowcy i z całą stanowczością zażądaliśmy większej ostrożności. Możemy sobie odpuścić jaką atrakcję, ale nie chcemy wypadku!
Niestety nie był to koniec przygód,