Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

niedziela, 9 sierpnia 2026

Między Budą a Pesztem, czyli weekend w Budapeszcie, cz. 4: Parlament w Budapeszcie

Miejscem, które robi chyba największe wrażenie na wszystkich turystach przyjeżdżających do Budapesztu jest budynek węgierskeigo Parlamentu. To jeden z najbardziej ikonicznych i okazałych gmachów rządowych na świecie.
 

Niestety przed wyjazdem na Węgry nie udało nam się kupić biletów przez internet, pomyśleliśmy jednak, że może na miejscu będzie taka możliwość, a jak nie to przynajmniej zobaczymy tę perełkę architektoniczną z bliska. Bo naprawdę jest co podziwiać. 
 



Ten oddany do użytku w 1904 r. neogotycki obiekt jest największym budynkiem na Węgrzech: ma 268 metrów długości, 123 metry szerokości i 96 metrów wysokości. Kryje w sobie prawie 700 pomieszczeń, 10 dziedzińców i 29 klatek schodowych, których łącza długość wynosi blisko 29 km!!! Jest to drugi pod względem wielkości budynek parlamentu w Europie.
 




Robi ogromne wrażenie z zewnątrz, nie tylko gdy się na niego patrzy z drugiej strony Dunaju.
Na miejscu w informacji dowiedzieliśmy się, że mimo że bilety on-line są wyprzedane, każdego ranka jest jeszcze pula ok 300-400 biletów, które można od ręki kupić. Jasne dla nas było, że kolejnego dnia meldujemy się w kasie "skoro świt". No dobra, bez przesady, ale gdy dotarliśmy kolejnego dnia na miejsce, kasa była jeszcze zamknięta, ale kolejkę zauważyliśmy już z daleka. Na szczęście po blisko godzinnym staniu udało nam się załapać. Dla mieszkańców UE bilet kosztuje 7.000 HUF (83 zł), a dla pozostałych dwa razy drożej. Oczywiście w tym wypadku Budapest Card nie ma żadnego zastosowania.
Jednak warto wydać te pieniądze, bo zwiedzanie parlamentu w Budapeszcie to jest absolutny "must have". Było to najlepsze miejsce w tym mieście, jakie zwiedzaliśmy. 
 




Przejście wyznaczoną trasą w północnym skrzydle (bo wiadomo, że całego budynku zwiedzać nie można) trawa ok. 1 godzinę  i odbywa się wyłącznie z przewodnikiem lub audioprzewodnikiem. Wśród wielu języków jest też audioprzewodnik w języku polskim, więc nie ma problemu, żeby wszystko zrozumieć.
Wycieczka rozpoczyna się od wejścia po bogato zdobionych schodach, z misternymi freskami na suficie, witrażami i złoceniami. 


Dalej dochodzi się na Wielką Klatkę Schodową. To jedno z najbardziej spektakularnych miejsc wewnątrz tego budynku. Miejsce używane jest przede wszystkim podczas podejmowania bardzo ważnych gości i delegacji. Głównym elementem są majestatyczne schody liczące 96 stopni oraz potężne, unikalne kolumny, wykonane z czerwonego granitu sprowadzonego ze Szwecji. Na całym świecie istnieje 12 takich kolumn, z czego 8 jest własnie na tej klatce schodowej. Oczywiście tu również można zobaczyć na sufitach niesamowite freski, a w oknach witraże.
 




Klatka schodowa prowadzi do Sali Kopułowej. To własnie tam pod gigantyczną kopułą w szklanej gablocie spoczywają najcenniejsze relikwie Węgrów - Korona Świętego Stefana, berło i królewskie jabłko. Przez całą dobę, przy gablocie stoi uroczysta warta z szablami, co godzinę jest zmiana warty, nam akurat udało się ją zobaczyć. Sala Kopułowa to jedyne miejsce, gdzie nie wolno robić zdjęć, ani kręcić filmów, ochrona jest bardzo czujna.
Kolejny punkt na trasie wycieczki to Izba Lordów, dawna sala obrad wyższej izby parlamentu - obecnie w ustroju Węgier istnieje tylko jedna izba parlamentu. 



 
Na korytarzu przed wejściem na salę obrad na parapetach znajdują się specjalne numerowane popielniczki. Dawniej parlamentarzyści odkładali tam swoje cygara przed wejściem na głosowanie. 



Wnętrza budynku są niezwykle kosztowne, do pokrycia sztukaterii, sklepień, rzeźb i balustrad zużyto ponad 40 kg 22-i 23- karatowego złota, w korytarzach i holach zastosowano unikalne okładziny kolumn oraz posągi z pirogronianu ze słynnej węgierskiej Fabryki Porcelany Zsolany. Podłogi korytarzy pokrywają gigantyczne, szkarłatnoczerwone dywany, których łączna długośc wynosi prawie 3 km.
Trasa kończy się w sali Beli Neya, gdzie można obejrzeć ekspozycję prezentującą archiwalne plany, fotografie z placu budowy i odbudowy oraz ciekawostki architektoniczne. W centralnym punkcie znajduje się też makieta.
 

Po wyjściu z trasy zwiedzania w Centrum Turystycznym można zobaczyć jeszcze  stałą, nowoczesną i interaktywną wystawę "1000 lat węgierskiego ustawodawstwa". Wstęp do tego muzeum jest bezpłatny.
Jak wspomniałam wcześniej wysokość budynku Parlamentu to 96 metrów, w Wielkiej Klatce Schodowej obiektu jest 96 schodów, a w poprzednim poście wspomniałam, ze również Bazylika św. Stefana ma wysokość 96 metrów. Własnie liczba 96 jest dla Węgrów liczbą symboliczną i odnosi się do najważniejszej daty w historii Węgier - 896 r. To właśnie w tym roku plemienia Madziarów wkroczyły do Kotliny Panońskiej i osiedliły się tam na stałe co uznaje się oficjalnie za początek państwa węgierskiego.
Pod koniec XIX wieku z okazji 1000-lecia państwa zaplanowano budowę Parlamentu i Bazyliki i zostały one zaprojektowane tak aby ich najwyższe punkty sięgały dokładnie 96 metrów. Fakt, że dwa najważniejsze budynki w kraju reprezentujące władzę świecką i kościelną mają tą samą wysokość miał pokazać, że Państwo i Kościół są sobie równe. Ta symbolika stała się dla architektury Budapesztu tak ważna, że przez ponad 100 lat w historycznym centrum miasta obowiązywało restrykcyjne prawo zabraniające wznoszenia jakichkolwiek budynków wyższych niż 96 metrów.
Niedaleko Parlamentu - jakieś 300 metrów w stronę Mostu Łańcuchowego - znajduje się poruszający pomnik "Buty na brzegu Dunaju". Składa się z 60 par żeliwnych butów damskich, męskich oraz dziecięcy, chaotycznie rozrzuconych. Upamiętnia on ofiary Holocaustu węgierskich Żydów zamordowanych nad rzeką przez faszystów na przełomie lat 1944-45.
 



cdn... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz