Informacyjnie

Ten blog powstał przede wszystkim po to, żeby spisać swoje wspomnienia z podróży, bo pamięć jest ulotna. Od wielu lat staram się tworzyć notatki z każdego wyjazdu i jestem zdziwiona jak wiele szczegółów się zaciera.
Jeśli przy okazji ktoś może znaleźć coś dla siebie - podpowiedzi, rady, pomysły na podróż - będzie mi bardzo miło.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są zrobione przeze mnie lub przez mojego Męża, jeśli korzystam ze zdjęć z netu będzie o tym stosowna informacja.
Zapraszam do czytania

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kioto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kioto. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 maja 2020

Tam gdzie kwitną wiśnie, czyli wyprawa do Japonii cz.12 - Kioto, czyli historyczna stolica Japonii

Będąc w Osace wybraliśmy się na jeden dzień do Kioto. Niektórzy twierdzą, że jeśli będąc w Japonii nie odwiedziło się Kioto, to tak jakby się wcale w Japonii nie było ;)
I coś w tym jest.  My niestety byliśmy tylko jeden dzień i słowo daję, że choćby człowiek nie wiem jak się starał nie jest się w stanie zwiedzić tego miasta w jeden dzień. Ba ! nieźle się trzeba  nagłowić, żeby ułożyć sobie w miarę logiczną trasę, zobaczyć jak najwięcej i nie nadkładać drogi.
Kioto przez ponad 1000 lat było stolicą Japonii. Nosiło wtedy nazwę Heian-kyō i od 794 do 1868 r. było siedzibą cesarza Japonii.
Obecnie to 1,5 mln. miasto i nowoczesna metropolia, która nie zatraciła swego historycznego ducha.



W Kioto aż 17 obiektów wpisanych jest na Listę UNESCO, a całym mieście znajduje się ponad 1000 świątyń buddyjskich i ok. 400 sanktuariów szintoistycznych. Tak że jest co zwiedzać.

Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do Parku Cesarskiego, na terenie którego znajdują się Pałac Cesarski Kioto (Kyōto Gosho) i mniejszy kompleks pałacowy  Sentō (Sentō Gosho), przy którym rozciąga się imponujący ogród.
Na teren parku weszliśmy boczną brama od strony wschodniej
i ruszyliśmy wzdłuż długiego muru okalającego właśnie Pałac Sentō.
Niestety wszystkie bramy były pozamykane

i już traciliśmy nadzieję, ale pod koniec naszej wędrówki przy ostatniej bramie spotkaliśmy panią, która tam pracowała i poinformowała nas, że pałac jest nieczynny ze względu na COVID-19, ale pokierowała nas jak dojść do do Pałacu Cesarskiego, który na szczęście był czynny.
Wejście na teren pałacu jest bezpłatne, przy wejściu otrzymuje się identyfikator zwiedzającego i sprawdzany jest bagaż.

Po terenie trzeba poruszać wyznaczoną ścieżką. Można kupić bilety wstępu do poszczególnych budynków, ale te też były w czasie naszego pobytu zamknięte dla zwiedzających.
Na terenie kompleksu znajduje się ogród, bardzo ładny, ale sporo mniejszy od tego w Sentō.



Niedaleko Parku Cesarskiego wsiedliśmy w autobus i dojechaliśmy do Kinkaku-ji - Złotego Pawilonu. Jest to pagoda położona nad stawem, w którym się niesamowicie odbija, co potęguje wrażenie :)

Budowla zawdzięcza swoją nazwę dwóm górnym piętrom, które pokryte są płatkami złota.
Pagoda położona jest w malowniczym ogrodzie, po którym można zrobić przyjemny spacer. Wstęp na teren ogrodów kosztuje (gdzie oczywiście znajduje się pagoda) 400 ¥.
Niedaleko Złotego Pawilonu znajduje się najsłynniejszy kamienny ogród przy Świątyni Spokojnego Smoka - Ryōan-ji,ale tam już nie poszliśmy, ze względu na goniący nas czas :(
Znów autobusem pojechaliśmy w zupełnie inną część Kioto.  Na szczęście byliśmy posiadaczami Kansai Thru Pass, o którym już pisałam przy okazji postu o środkach transportu, które obowiązywały również w autobusach Kioto.
Pojechaliśmy do Wielkiej Świątyni Heian - Heian Jingu, zbudowanej - patrząc na historię Kioto -