Figueres to średniej wielkości (ok. 49 tys. mieszkańców) miasto, położone w północno-wschodniej Hiszpanii, w Katalonii. Do granicy z Francją jest stąd zaledwie 25 km. Miasto jak miasto - w klimacie hiszpańskim, całkiem ładne, chociaż nie zachwycające. Po co w takim razie wypożyczaliśmy samochód i jechaliśmy prawie 80 km w jedną stronę? Po to:
- Teatr - Muzeum Salvadora Dali!
Czytając mojego bloga, wiecie, że jestem ogromną fanką twórczości Dalego. Jeśli podczas naszych podróży pojawia się motyw tego artysty, nie potrafię przejść obojętnie.
A to właśnie w Figures w 1904 roku urodził się Dali, to właśnie tu w 1989 zmarł i to właśnie tu powstało dzieło jego życia i jednocześnie grobowiec, więc skoro byliśmy tak blisko, nie mogłam tego odpuścić.
To miejsce to nie jest zwykłe muzeum, ale to totalne dzieło sztuki, i - jak mawiał sam artysta - "największy surrealistyczny obiekt świat." Muzeum powstało na zgliszczach XIX-wiecznego Teatru Miejskiego, który spłonął podczas hiszpańskiej wojny domowej w 1939 roku. Przez wiele lat budynek w centrum miasta stał bez dachu, z osmalonymi ścianami, popadając w ruinę. Kiedy w latach 60. burmistrz poprosił Dalego o podarowanie miastu jednego swojego dzieła, ale zamiast tego Dali postanowił podarować mieszkańcom o wiele więcej - całe museum.
I tak w latach 70. ruszyły prace budowlane i organizacyjne. Dali nie tylko zaprojektował muzeum i zaplanował w nim każdy szczegół, ale też osobiście czuwał nad pracami, wystrojem i dekoracjami. Lokalizacja byłao nieprzypadkowa, bo podobno właśnie w tym teatrze w 1919 roku odbyła się pierwsza wystawa prac młodego Salvadora. Nie była ona dedykowana tylko jemu, ale już wtedy dzieła nastoletniego artysty wyróżniały się na tle innych twórców.
Oficjalne otwarcie muzeum odbyło się 28 września 1974 roku, chociaż w dniu inauguracji nie było ono jeszcze całkowicie ukończone. Prace nad niektórymi instalacjami trwały dalej, a sam artysta dodawał nowe elementy aż do połowy lat 80.
Muzeum jest niesamowicie oryginalne, jak na nieszablonowego artystę przystało. Zaskakuje już samą bryłą: czerwona elewacja pokryta jest żółtymi, ulepionym z gipsu chlebkami, a na dachu umieszczone są gigantyczne jajka.
Jednak to wewnątrz dzieje się najwięcej. Można tam natknąć się na czaszki słonia czy krokodyla, różne skamieliny, fragmenty dziwnych przedmiotów, starą armaturę sanitarną czy szuflady z urzędu miejskiego. Oprócz nietuzinkowych instalacji, w zbiorach muzeum znajduje się ponad 360 prac Dalego, co stanowi blisko 1/3 jego dorobku. Teatr - Muzeum jest obok madryckiego Prado, najczęściej odwiedzanym muzeum sztuki w Hiszpanii.
Ostatnie lata życia Dali mieszkał właśnie na terenie muzeum, a po śmierci jego prochy zostały złożone w krypcie pod sceną.
Obecnie w budynku znajduje się również siedziba Fundacji Gala-Salvador Dali.
Bilety kosztowały nas po 20,50 EUR za osobę, ale kupowaliśmy je w kasie, na miejscu. Wejście jest na określoną godzinę, ale podczas naszej wizyty nie było zbyt wielu zwiedzających, więc praktycznie po kupieniu biletów weszliśmy do środka. Warto jednak pamiętać, że kupując wejściówki on-line jest o 2 EUR taniej.
Po wyjściu z muzeum nie zabawiliśmy w Figueres długo - krótki spacer po starówce, szybka kawa i wracaliśmy, bo w planie były jeszcze inne miejsca.
Między innymi Pubol - zamku - rezydencji Gali Dali, gdzie byliśmy 15 lat temu, ale tym razem się nie wyrobiliśmy.
W trasie w obie strony mogliśmy podziwiać ośnieżone pasma Pirenejów




























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz