Kolejnego dnia, po śniadaniu w okolicach hotelu, wróciliśmy do Marina
Bay, a właściwie dojechaliśmy tam, żeby znów udać się do ogrodów Gardens by the Bay. Wieczorem poprzedniego dnia kupiliśmy przez internet bilety na
zwiedzanie największych zadaszonych ogrodów na świecie. Zdecydowaliśmy
się na wariant kompleksowy, dlatego wybraliśmy bilety na wszystkie trzy
atrakcje: Floral Fantasy, Flower Dome i Cloud Forest. Bilet normalny kosztował 58 SGD, a w cenie zawarty był również Shuttle Service, kursujący pomiędzy Floral Fantasy a kompleksem dwóch pozostałych kopuł.
Zwiedzanie zaczęliśmy od Floral Fantasy, ponieważ znajduje się bliżej stacji metra. Jest to najmniejszy (ok. 1.500 m²) z
trzech obiektów, i to właśnie tu technologia łączy się z florystyką, przenosząc gości w bajkowe krajobrazy. Wystawa składa się z czterech
tematycznych krain, przechodzących płynnie jedna w drugą:
Dance
- gdzie z sufitu zwisa mieszanka 15.000 świeżo ściętych i suszonych
kwiatów, z których kompozycje poruszają się w rym muzyki,
Akurat podczas naszego pobytu we Floral Fantasy trwały obchody 40-lecia marki "My Little Pony", więc w całym pawilonie można było spotkać bohaterów tej bajki, co dodało jeszcze więcej barw, w tym i tak kolorowym miejscu.
Na końcu trasy znajduje się kino 4D "Fantasy Theatre" z filmem symulującym lot ważki nad ogrodami, ale akurat podczas naszej wizyty na seans trzeba było trochę poczekać, a my w tym dniu mieliśmy bardzo napięty plan.
Po
wyjściu z Floral Fantasy skorzystaliśmy z Shuttle Service i udaliśmy
się do dwóch pozostałych obiektów, które usytuowane są obok siebie.
Zaczęliśmy
od Flower Dome. Ta zajmująca 1,2 ha budowla w 2015 roku została wpisana
do Księgi Rekordów Guinnesa, jako największa budowla szklarniana na
świecie. W środku panuje klimat śródziemnomorski i subtropikalny, a
temperatura przez
cały czas utrzymywana jest na poziomie 23°C – 25°C.
Wewnątrz znajduje się 9 ogrodów tematycznych, gdzie rośliny pogrupowane są w
sekcje takie jak Ogród Australijski, Południowoafrykański, Śródziemnomorski,
czy Kalifornijski.
Jedną z największych atrakcji jest Gaj Oliwny, gdzie znajdują się autentyczne tysiącletnie drzewa oliwne sprowadzone z Hiszpanii.
Na środku kopuły, blisko wejścia głównego znajduje się centralne pole kwiatowe, gdzie wystawy zmieniają się sezonowo. Akurat podczas naszej wizyty była wystawa bożonarodzeniowa połączona z wystawą kolejek i Lego.
Znajdujący się tuż obok Cloud Forest (Mglisty Las) jest o 1/3 mniejszy od Flower Dome (ma powierzchnię 0,8 ha), ale jest od niego znacznie wyższy (58 metry wysokości - ok. 16 pięter). Miejsce zachwyca od samego progu - po przekroczeniu drzwi od razu stajemy przed jednym z najwyższych wodospadów wewnętrznych na świecie: 35 metrów na "dzień dobry" robi wrażenie!
Dalej, wśród bujnej, tropikalnej roślinności, ścieżka prowadzi do wind, którymi wjeżdża się na szczyt Mglistej Góry (Cloud Mountain). To "żyjąca ściana"pokryta mchem, paprociami, orchideami i dzbanecznikami.
Na szczycie znajduje się Zaginiony Świat, a z góry schodzi się krętymi pomostami (Cloud Walk i Tree Top Walk). Spacer zawieszonym w powietrzu korytarzem z widokiem na wnętrze szklarni i panoramę Gardens by the Bay to fantastyczne przeżycie.
U podnóża góry znajduje się Tajemniczy Ogród wypełniony miniaturowymi storczykami i roślinami, które lubią cień.
W przeciwieństwie do Flower Dome, gdzie panuje klimat śródziemnomorski, w Cloud Forest panują warunki podobne do tropikalnych rejonów wysokogórskich 1000 - 3000 m n.p.m., czyli jest przyjemnie chłodno 23°C – 25°C i bardzo wilgotno (80-90%). Dodatkowo co dwie godziny odbywa się zamgławianie i cała kopuła, wypełnia się parą.
Na
terenie Cloud Forest organizowane są duże wystawy inspirowane np.
filmami i akurat trwała wielka wystawa Jurassic World: The Experience.
To nie są zwykłe dekoracje, to interaktywne wydarzenie. Wśród
niezwykłej roślinności Mglistego Lasu można spotkań ogromne, ruszające
się modele T-Rexa i Brachiosaurusa, które wyglądały bardzo realistycznie
Dodatkowo na jednej z kondygnacji było laboratorium Hammonda i można było sobie zrobić zdjęcie z interaktywnymi dinozaurzymi maluszkami. na zakończenie był jeszcze spektakl dla młodszych widzów - spotkanie z raptorem Blue.
Te obiekty zrobiły na nas ogromne wrażenie, ale nie był to jeszcze koniec, dopiero dochodziła 16.00!
Z
Garden by the Bay skierowaliśmy się na Helix Bridge - most pieszy
łączący Marina Center z Marina South. Most jest wyjątkowy ze względu na
swoją architekturę - konstrukcja mostu naśladuje podwójną helisę DNA.
Jego długość to 280 metrów, a po drodze można zatrzymać się na jednej z
czterech platform widokowych, żeby zrobić fajne zdjęcia.
Po
przejściu mostu skierowaliśmy się w stronę kolejnej atrakcji, czyli
koła widokowego Singapore Flyer. Jest to coś w rodzaju "diabelskiego
młyna", ale atrakcji o takich rozmiarach jeszcze nie widziałam.
Samo koło ma 150 metrów średnicy, ale będąc w najwyższym punkcie znajdujemy się 165 metrów nad nad ziemią. To mniej więcej tyle co 42-piętrowy budynek! na kole rozmieszczonych jest 28 kapsuł (to w kulturze chińskiej szczęśliwa liczba), każda kapsuła jest klimatyzowana i ma wymiary zbliżone do ... miejskiego autobusu (długość 7 metrów, szerokość 4 metry). Do każdej kapsuły wpuszczane jest maksymalnie 28 osób, ale podczas naszej wycieczki w naszym wagonie było nas tylko siedmioro.
![]() |
| Kapsuła Singapore Flyer |
Dzięki temu mogliśmy swobodnie spacerować po kapsule i oglądać widoki ze wszystkich stron. A jest co oglądać! Przy dobrej widoczności z najwyższego punktu można dostrzec obiekty oddalone nawet o 45 km!
Przejażdżka kapsułą trwa około 30 minut i uważam, że jest to punkt obowiązkowy przy zwiedzaniu Singapuru. Bilet kosztuje 40 SGD (ok. 120 zł) i na początku pomyślałam, że to może bez sensu wydać tyle, na przejażdżkę jakimś Diabelskim Młynem, okazało się jednak, ze to nie tylko przejażdżka, tylko właściwie podróż w czasie. Tak, zanim dojdzie się do platformy z wagonikami, najpierw przechodzi się przez Time Capsule. To niezwykłe, dwupoziomowe muzeum, pełne świateł, hologramów i interaktywnych gier i instalacji, które opowiadają 700 lat historii Singapuru, od przybycia na nią pierwszych ludzi, przez małą rybacką wioskę po futurystyczną metropolię.
Wystawa jest niesamowicie nowoczesna i wykorzystuje tzw. projection mapping. Dodatkowo przewodnikiem jest wirtualny lewitujący robot R65, który przeprowadza zwiedzających przez kolejne strefy czasowe. Do tego kilka innych interaktywnych i w samym muzeum człowiek spędza 40 minut!
A wracając do koła, znajduje się ono bezpośrednio przy budynku boksów Formuły 1 (F1 Pit Building), a z kapsuł Flyer doskonale widać prostą startową i aleję serwisową słynnego ulicznego toru.
cdn...














.jpg)












































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz